Wenecja Włochy zdjęcia Toskania

Real Kenna...

Temat: przewodniki po Włoszech-polećcie coś:)
Moim zdaniem trudno o jeden idealny przewodnik na całe Włochy.
Bardzo dobre są przwodniki pascala
www.allegro.pl/item219258680_wenecja_pascal_35_.html
(nie wiem czy maja nowe wydania) dobrze napisane, niepowierzchowne ael za to
bardzo słabe przy zwiedzaniu dlatego że prawie zupełnie brak w nich aktualnych
zdjęć obiektów a jedynie obrazy, ryciny, rzeźby, impresje. Materiał bardzo
cenny ale raczej do wykorzystania stacjonarnie a trudny dla kogoś kto pierwszy
raz jest w danym miejscu i trudno mu się "odnaleźć" w terenie.
Znakomicie napisane i zilustrowane są przewodniki Berlitz po poszczególnych
miastach
www.allegro.pl/item218883129_rzym_od_srodka_przewodnik_super_cena.html
samam mam wenecję i rzym i z wielką przyejmnością biorę je do ręki, bardzo
ciekawe pozycje, bo sam przwodnik Berlitz Włochy jest za cienki (w sensie
grubości) żeby był obszerny merytorycznie.
Bardzo dobre moim zdaniem są też przewodniki national Geographik, mapki, trasy,
opisy, zdjęcia, wszystko ok.
Do zwiedzania jednak najlepsze są Wiedzy i życie,
www.merlin.com.pl/frontend/browse/product/1,371479.html
niezastąpione są ich przekroje, aksonometrie obiektów, schematy, mapy, opisy
też są dobre. ten przewodnik np. zawiera w sobie ok 70 % poszczególnych
przewodników wydanych dla miast i regionów - tak mi się wydaje kiedy go
oglądałam - a znam dobrze przewodnik po Wenecji i Weneto, Florencji i Toskanii,
Mediolan i Jeziora.
Najmniej atrakcyjne są dla mnie te przewodniki które są czarno białe, same
opisy, schematyczne mapki - znam tylko Pascala Włochy część północna i
Globtroter Wiedzy i życia. Merytorycznie są raczej ok ale niezbyt przyjazne
przy zwiedzaniu jak dla mnie.
Na koniec powiem tak - ideałem mieć kilka różnych bo wtedy najlepiej się
uzupełniają.
Zosia
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,206,66483911,66483911,przewodniki_po_Wloszech_poleccie_cos_.html



Temat: Klasyczne Włochy z Itaką
bylismy na przelomie pazdziernika i listopada 2006r.W Polsce zima,sprawdzalam na
onet pogoda temperatury we Wloszech i wielka niespodzianka,przez pierwsze 3 dni
nie wyjmowalam cieplych ciuchow ,temperatura dochodzila do 30 st.Wyjezdzalismy z
W-wy,autokar wlllllecze sie niemilosiernie przez cala Polske,zbieramy cala grupe
w Opolu i dalej jest juz tylko lepiej.Niestety nasze drogi sa jakie sa i trzeba
to jakos przezyc.Po przekroczeniu granicy kolacja w jakiejs czeskiej
knajpce,dobre,duzo i tanio.Podroz w nocy,sa czeste postoje,da sie przezyc,wez
kocyk i poduszeczke ,przyda sie:)
Jest postoj na strefie bezclowej,sa alkohole,slodycze,kosmetyki jak masz
potrzebe cos kupic ,warto bo taniej.Caly czas lecimy autostradami wiec szybko
ale po pierwszym postoju we Wloszech ,chyba o 6 rano, nikt juz nie spal.Niestety
poranna toaleta tylko w lazience na stacji benzynowej ale kazdy sie jakos
ogarnal i pelni wrazen ruszamy w droge.Kolo 12 jestesmy w San Marino,urokliwe
miasteczko,panstwo w panstwie.Jest chwila dla siebie ,mozna polazic ,napic sie
zimnego piwa w fajnej knajpce z pieknymi widokami.Kolo godz.17 kwaterujemy sie w
malym hoteliku w Rimini.Pokoj wiecej niz skromny,czysty ale widok z okna
wspanialy- morze,plaza i zachodzace slonce.Po drodze zintegrowalismy sie z fajna
para i przed kolacja ktora jest o 20.00 urzadzamy sobie prywatke na plazy
:)Warto zabrac ze soba w podroz troche specjalow,przydadza sie pierwszego dnia
bo pierwszy posilek w hotelu dopiero wieczorem a prywatka na plazy z kabanosami
,zoltym serem,salatka z pomidorow i jajkami na twardo smakowala jak
nigdy.Wypilismy zdrowie za tych co na morzu,polazilismy w cieplej morskiej
wodzie/szkoda ,ze nie mielismy kostiumow/i zakonczylismy dzien kolacja w
hotelu,taka sobie.Ten pierwszy hotel byl najgorszy w calej wycieczce,Rimini tez
nie rzucilo nas na kolana.MOrze,plaza,ulica i wzdluz niej ciagnace sie male
hoteliki.
Ale atmosfera i pogoda byla super wiec zasnelismy szczesliwi.
TEraz w skrocie
3 dzien ASYZ - piekny,urokliwy,romantyczny,Grob Sw.Franciszka robi
wrazenie,wzrusza i rzuca na kolana,oryginalna pizza na jednym z placow zawiodla
wszystkich ,w Polsce robia lepsza :)
4 dzien Watykan- komercja,najwieksze wrazenie na mnie zrobila PIETA Michala
Aniola ale bogactwo kosciola i architektura powala,grobowce wielkich papiezy
oglada sie w pospiechu nie ma czasu na chwile zadumy,ale sa takie tlumy
zwiedzajacych ,ze trzeba ogladac szybko i sprawnie i isc dalej.
5 dzien Rzym + Monte Casino - Rzym wspanialy,prawdziwe WIECZNE MIASTO,ma rozne
oblicza ale o tym przekonasz sie sama.Wspaniala kawa na Piaza Navona.Troche na
tej wycieczce za malo Rzymu w Rzymie ale mozna sie zakochac w tym miescie i
wrocic indywidualnie albo np.wycieczka Rzymskie wakacje.
przez 2 dni bylismy zakwaterowani w fajnym hotelu 40 km od Rzymu,w miejscowosci
Fiuggi.4 dnia wieczorem ,dla chetnych za dod.oplata chyba 25 euro wieczor wloski
z regionalnymi potrawami,winem i muzyka.Szalelismy do 1 w nocy ale rano wszyscy
dzielnie wstali.
6 dzien Florencja - stolica Toskanii,gorujaca nad miastem Katedra z najwieksza
kopula na swiecie zatyka dech w piersiach,wychodzi sie z waskiej uliczki na
troche jakby za maly plac i staje czlowiek porazony jej wielkoscia i
wielobarwnoscia,wspaniala kopia Dawida Michala Aniola/ chociaz nie w moim
typie:) na Pallazo Vecchio ktoremu towarzysza mityczny Herkules i Neptun.Wokol
Placu sporo kafejek i uroczych restauracyjek,mozna napic sie kawy,zjesc jakas
wloska potrawe/wspaniale pasty/ i nalepsze/oraz najdrozsze - galka 6 euro/ lody
jakie jadlam.
Ostatnia noc spedzamy 30 km od Wenecji w milym hoteliku z dobra kuchnia.
7 dzien - WENECJA cudowna- mam ja jeszcze pod powiekami.
Reasumujac - fajna wycieczka ,takie Wlochy w pigulce ale na poczatek warto,bo
albo sie wroci do tego kraju albo nie.My w tym roku jedziemy na "Wloskie delicje".
Mam okolo 2000 zdjec z podrozy,jesli masz ochote troche zobaczyc przeslij adres
mailowy.
pozdrawiam
powrot do Polski w nocy,rano jestesmy w Warszawie.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,19,92702628,92702628,Klasyczne_Wlochy_z_Itaka.html


Temat: Konkurs - Skarbnica wiedzy
Witam wszystkich, dla których Włochy stały się miejscem numer jeden wśród
podróżnych i wakacyjnych planów. Pragnę zaprosić Was na naszą stronę, która
zawiera to czego nie da się opisać słowami - blisko 600 zdjęć z 4 regionów -
Toskanii, Emilii-Romanii, Wenecji Euganejskiej i w niewielkim stopniu
Lombardii - www.italia-italia.pl Florencja, Wenecja, Bolonia, Werona, Padwa,
Siena, Piza, Luka, Mantua i wiele innych.
Zaczęło się wszystko od wycieczki zorganizowanej do Toskanii - dwa lata temu
wraz z ITAKĄ (polecam). Jednak niedosyt wywołany tempem i krótkim czasem pobytu
spowodował, że te miejsca odwiedziliśmy na spokojnie rok później. I znów
zachwyciła nas Florencja, nawet mimo deptania po piętach innym turystom (choć
maj nie jest w tym względzie aż tak zły), Siena, ze swą średniowieczną tradycją
czy nieduża, mniej znana Voltera. W maju tego roku korzystając z naprawdę
tanich linii lotniczych (rezerwacja z promocji już w lutym) polecieliśmy do
Bolonii. Niewiele z internetu sie dowiedziałem, trochę faktów, trochę
przypadkowych zdjęć więc była to dla nas ziemia zupełnie nie znana i nie
spodziewana. Byliśmy bez mała 5 dni - spacerując pod arkadami, poznając to duże
miasto i zachwycając się jego ceglasto-brunatną barwą. Korzystając z tanich
włoskich kolei pojechaliśmy do Rawenny, gdzie w niedzielny poranek powitał nas
upał i senny spokój miasteczka. Nie da się opisać tamtejszych mozaik,
świadomość XV wieków, które na nas patrzą była zachwycająca. Jednak sednem tej
całej opowieści - bo w końcu o tych wakacjach mowa - jest nasz pobyt
sierpniowy. Korzystając z doświadczeń majowych z bolońskiego lotniska
pojechaliśmy od razu autobusem do Modeny. Rynek z romańską katedrą wprawia w
osłupienie. Włosi mówią - "w sierpniu w miastach zostają tylko koty i ludzie
niespełna rozumu" - była to prawda w kwestii ilości mieszkańców, jak i
turystów. Było ich naprawdę niedużo, a upały jakoś nie dały nam się we znaki.
Zresztą gdzie tam było myśleć o upałach skoro wkoło mieliśmy tyle do
zwiedzania. W pewnym sensie, za wyjątkiem rynku, Modena okazała się troszeczkę
taką pomniejszoną Bolonią, mniejszą pod względem powierzchni, ale i szerokości
ulic czy wysokości budynków. Niemniej jak dla nas - nie warto jej pomijać. Po
Modenie podróż do Werony. Złożyło się, ze mieliśmy przesiadkę w Mantui - 3
godziny czasu - szybki marsz w stronę centrum. Pierwsze wrażenie nie najlepsze,
ale po chwili jesteśmy już w "domu". Znów zachwycające place i przemieszana
historia miasta rodu Gonzagów. Średniowieczny zamek obronny, stare
baptysterium, barokowe kościoły, renesansowe kamieniczki. Werona to jednak
osobny rozdział. Szeroka via Porta Nuoava, olbrzymi amfiteatr rzymski, i miasto
wciśnięte w zakola rzeki. Całość wyszykowana pod turystów (których tam nie
brakowało), ale w elegancki sposób. Padwa była kolejnym celem naszej podróży.
Niewiem czemu ale akurat tam nie wstrzeliłem się w plan miasta. Mimo wędrówek z
mapą ciągle staliśmy przed dylematem jak przejść z jednego miejsca do drugiego.
Jednak z chwilą schowania planu i oddania się miastu można było cudownie się
zagubić w - jak to we Włoszech - co rusz innych uliczkach. Na Piaza della Erbe
warzywno-owocowy rynek a w padewskich sukiennicach te ich zachwycające sery,
szynki i antipasti calabrese - karczoch, suszone pomidory, bakłażan, papryka,
zielone i czarne oliwki i oliwki z pestką, która naddaje im smak jeszcze inny.
A całość macerowana w oliwie z oliwek. Drogą Św. Franciszka,prawdziwi
średniowieczną doszliśmy do bazyliki Św. Antoniego. Wewnątrz naprawdę mistyczna
atmosfera w przeciwieństwie do większości kościołów, które padły łupem
turystów. Ferrara - zupełnie nieznany rejon, coś tam wyczytana o włoskim rodzie
d'Este, który dał miastu i przepiękne zabytki i swoją złą sławę okrutników.
Zamek obronny, katedra, diamentowy pałac, ale co dla nas najbardziej niezwykłe -
w najstarszych częściach miasta wąskie uliczki z tunelami pod budynkami. I
znów niedziela ukazała włoski styl życia, gdy upał odpuścił, zewsząd, już pod
wieczór pojawiali się mieszkańcy miasta przechadzając się i pozdrawiając
wzajemnie. Niemalże w nocy, poza obronnymi murami miasta zabawa nadal trwała i
grupy nastolatków przemieszane z nobliwymi staruszkami i całymi rodzinami
spożywały tamtejsze specjały przy ogłuszającej muzyce, która jakoś nikomu nie
przeszkadzała. I znów powrót do do Bolonii - niecałe 3 euro za bilet na osobę z
Ferrary czyni pociąg równie "cennym" jak i w Polsce. Proszę tylko nie zapomnieć
skasować biletów na peronie :-)
Bolonia w sierpniu zupełnie inna niż w maju. wówczas przejście Via Zambonii
graniczyło z cudem - rzesze studentów przemieszczające się w rozmaite strony,
siedzące po rozmaitych placach i knajpkach. A teraz ulica najstarszego
uniwersytetu europy zupełnie puste - dosłownie - może napotkaliśmy z 10 osób
spacerujących jak i my, a ulica do krótkich nie należy. Jednak uniwersytet w
Padwie jakby bardziej nobliwy się wydaje, tu jakby za dużo współczesnego życia -
plakaty, karteczki o wynajmie mieszkań i miliony ogłoszeń. A o 17 znów na
lotnisku i odprawa do Warszawy.
Korzystaliśmy z bazy hotelowej mieszcząc się w granicach 35-55 Euro za pokój
dwu osobowy, choć nie ukrywam, ze nie było tam za dużo gwiazdek. Zapewnie
taniej jest wynająć stałą siedzibę na tydzień, ale bez samochodu czuliśmy to
jako uwiązanie, a tu zawsze mogliśmy zmienić plany i improwizować. Przeszukując
internet spotkałem się z rozmaitymi opiniami na temat miast - każdy bez
wątpienia sam określa swój własny stosunek do tego co go otacza. Potrafi być
tłoczno, i te skuterki i to zadymienie... ale Włosi żyć tam muszą, a my też nie
mamy praw odmawiać innym turystom prawa do zobaczenia tych wspaniałości. Teraz
może Umbria, ale coś więcej z Lombardii - zobaczymy, ale bez wątpienia czy tu,
czy tu - będziemy zachwyceni i oczarowani tą miksturą słońca, historii i smaków.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,206,47601036,47601036,Konkurs_Skarbnica_wiedzy.html


Temat: Konkurs - Skarbnica wiedzy
TO SAMO CO PISAŁEM - ale teraz już po zalogowaniu.
Witam wszystkich, dla których Włochy stały się miejscem numer jeden wśród
podróżnych i wakacyjnych planów. Pragnę zaprosić Was na naszą stronę, która
zawiera to czego nie da się opisać słowami - blisko 600 zdjęć z 4 regionów -
Toskanii, Emilii-Romanii, Wenecji Euganejskiej i w niewielkim stopniu
Lombardii - www.italia-italia.pl Florencja, Wenecja, Bolonia, Werona, Padwa,
Siena, Piza, Luka, Mantua i wiele innych.
Zaczęło się wszystko od wycieczki zorganizowanej do Toskanii - dwa lata temu
wraz z ITAKĄ (polecam). Jednak niedosyt wywołany tempem i krótkim czasem pobytu
spowodował, że te miejsca odwiedziliśmy na spokojnie rok później. I znów
zachwyciła nas Florencja, nawet mimo deptania po piętach innym turystom (choć
maj nie jest w tym względzie aż tak zły), Siena, ze swą średniowieczną tradycją
czy nieduża, mniej znana Voltera. W maju tego roku korzystając z naprawdę
tanich linii lotniczych (rezerwacja z promocji już w lutym) polecieliśmy do
Bolonii. Niewiele z internetu sie dowiedziałem, trochę faktów, trochę
przypadkowych zdjęć więc była to dla nas ziemia zupełnie nie znana i nie
spodziewana. Byliśmy bez mała 5 dni - spacerując pod arkadami, poznając to duże
miasto i zachwycając się jego ceglasto-brunatną barwą. Korzystając z tanich
włoskich kolei pojechaliśmy do Rawenny, gdzie w niedzielny poranek powitał nas
upał i senny spokój miasteczka. Nie da się opisać tamtejszych mozaik,
świadomość XV wieków, które na nas patrzą była zachwycająca. Jednak sednem tej
całej opowieści - bo w końcu o tych wakacjach mowa - jest nasz pobyt
sierpniowy. Korzystając z doświadczeń majowych z bolońskiego lotniska
pojechaliśmy od razu autobusem do Modeny. Rynek z romańską katedrą wprawia w
osłupienie. Włosi mówią - "w sierpniu w miastach zostają tylko koty i ludzie
niespełna rozumu" - była to prawda w kwestii ilości mieszkańców, jak i
turystów. Było ich naprawdę niedużo, a upały jakoś nie dały nam się we znaki.
Zresztą gdzie tam było myśleć o upałach skoro wkoło mieliśmy tyle do
zwiedzania. W pewnym sensie, za wyjątkiem rynku, Modena okazała się troszeczkę
taką pomniejszoną Bolonią, mniejszą pod względem powierzchni, ale i szerokości
ulic czy wysokości budynków. Niemniej jak dla nas - nie warto jej pomijać. Po
Modenie podróż do Werony. Złożyło się, ze mieliśmy przesiadkę w Mantui - 3
godziny czasu - szybki marsz w stronę centrum. Pierwsze wrażenie nie najlepsze,
ale po chwili jesteśmy już w "domu". Znów zachwycające place i przemieszana
historia miasta rodu Gonzagów. Średniowieczny zamek obronny, stare
baptysterium, barokowe kościoły, renesansowe kamieniczki. Werona to jednak
osobny rozdział. Szeroka via Porta Nuoava, olbrzymi amfiteatr rzymski, i miasto
wciśnięte w zakola rzeki. Całość wyszykowana pod turystów (których tam nie
brakowało), ale w elegancki sposób. Padwa była kolejnym celem naszej podróży.
Niewiem czemu ale akurat tam nie wstrzeliłem się w plan miasta. Mimo wędrówek z
mapą ciągle staliśmy przed dylematem jak przejść z jednego miejsca do drugiego.
Jednak z chwilą schowania planu i oddania się miastu można było cudownie się
zagubić w - jak to we Włoszech - co rusz innych uliczkach. Na Piaza della Erbe
warzywno-owocowy rynek a w padewskich sukiennicach te ich zachwycające sery,
szynki i antipasti calabrese - karczoch, suszone pomidory, bakłażan, papryka,
zielone i czarne oliwki i oliwki z pestką, która naddaje im smak jeszcze inny.
A całość macerowana w oliwie z oliwek. Drogą Św. Franciszka,prawdziwi
średniowieczną doszliśmy do bazyliki Św. Antoniego. Wewnątrz naprawdę mistyczna
atmosfera w przeciwieństwie do większości kościołów, które padły łupem
turystów. Ferrara - zupełnie nieznany rejon, coś tam wyczytana o włoskim rodzie
d'Este, który dał miastu i przepiękne zabytki i swoją złą sławę okrutników.
Zamek obronny, katedra, diamentowy pałac, ale co dla nas najbardziej niezwykłe -
w najstarszych częściach miasta wąskie uliczki z tunelami pod budynkami. I
znów niedziela ukazała włoski styl życia, gdy upał odpuścił, zewsząd, już pod
wieczór pojawiali się mieszkańcy miasta przechadzając się i pozdrawiając
wzajemnie. Niemalże w nocy, poza obronnymi murami miasta zabawa nadal trwała i
grupy nastolatków przemieszane z nobliwymi staruszkami i całymi rodzinami
spożywały tamtejsze specjały przy ogłuszającej muzyce, która jakoś nikomu nie
przeszkadzała. I znów powrót do do Bolonii - niecałe 3 euro za bilet na osobę z
Ferrary czyni pociąg równie "cennym" jak i w Polsce. Proszę tylko nie zapomnieć
skasować biletów na peronie :-)
Bolonia w sierpniu zupełnie inna niż w maju. wówczas przejście Via Zambonii
graniczyło z cudem - rzesze studentów przemieszczające się w rozmaite strony,
siedzące po rozmaitych placach i knajpkach. A teraz ulica najstarszego
uniwersytetu europy zupełnie puste - dosłownie - może napotkaliśmy z 10 osób
spacerujących jak i my, a ulica do krótkich nie należy. Jednak uniwersytet w
Padwie jakby bardziej nobliwy się wydaje, tu jakby za dużo współczesnego życia -
plakaty, karteczki o wynajmie mieszkań i miliony ogłoszeń. A o 17 znów na
lotnisku i odprawa do Warszawy.
Korzystaliśmy z bazy hotelowej mieszcząc się w granicach 35-55 Euro za pokój
dwu osobowy, choć nie ukrywam, ze nie było tam za dużo gwiazdek. Zapewnie
taniej jest wynająć stałą siedzibę na tydzień, ale bez samochodu czuliśmy to
jako uwiązanie, a tu zawsze mogliśmy zmienić plany i improwizować. Przeszukując
internet spotkałem się z rozmaitymi opiniami na temat miast - każdy bez
wątpienia sam określa swój własny stosunek do tego co go otacza. Potrafi być
tłoczno, i te skuterki i to zadymienie... ale Włosi żyć tam muszą, a my też nie
mamy praw odmawiać innym turystom prawa do zobaczenia tych wspaniałości. Teraz
może Umbria, ale coś więcej z Lombardii - zobaczymy, ale bez wątpienia czy tu,
czy tu - będziemy zachwyceni i oczarowani tą miksturą słońca, historii i smaków.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,206,47601036,47601036,Konkurs_Skarbnica_wiedzy.html


Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Real Kenna...